Pobieranie narządów ze zwłok skazańców to także pewna forma handlu. Godność ludzka jest wymieniana na narządy ratujące życie innym. Jakkolwiek słuszne by to nie było, jest kontrowersyjne i niezgodne z międzynarodowymi normami. Do 2015 r. proceder transplantacji organów ze zwłok skazańców ma zostać całkowicie wstrzymany. Nekromanta (Diablo II) Nekromanta jest jedną z siedmiu klas postaci dostępnych w grze Diablo II. Jest w pewnym stopniu czarownikiem, który do perfekcji opanował magię wskrzeszania zmarłych oraz wzywania i kontrolowania różnych stworzeń dla swoich celów. Te z reguły polegają na utrzymaniu balansu między Światłem, a Mrokiem. Fot. Piron Guillaume / Unsplash. Kościół katolicki popiera transplantację narządów w celu ratowania zdrowia i życia ludzkiego. Należy do niej zachęcać, ponieważ jest przejawem wielkodusznej solidarności. Moralnie nie do przyjęcia jest za to pobranie narządów, jeśli dawca lub jego bliscy nie udzielają na to wyraźnej zgody. Kult pamięci osoby zmarłej. Skoro prawo do ochrony wizerunku jest niedziedziczne i „umiera” razem z osobą, to bliskim takiej osoby pozostaje sięgnąć po własne prawa podmiotowe. Jednym z nich jest kult pamięci osoby zmarłej. Z tego prawa wynikają uprawnienia: do pochowania zwłok, odbywania ceremonii religijnych, urządzenia grobu REKLAMA. Świeckie usługi pogrzebowe wraz z dostawą trumien, czy urn podlegają opodatkowaniu stawką 8% VAT. Jednak analogiczne usługi świadczone przez kościoły i związki wyznaniowe są zwolnione z VAT. Kwestia ta była przedmiotem interpelacji poselskiej nr 21285 z 24 lutego 2011 r., w której podkreślono problem zróżnicowanego Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Doda postanowiła jako pierwsza na świecie wziąć udział w NFT. Drugi drop wirtualnej sprzedaży ciała gwiazdy sprzedał się w 5 minut! Na czym polega sukces artystki? Doda nieraz zaskoczyła fanów swoimi innowacyjnymi pomysłami. Artystka już dawno udowodniła, że chce działać na wielu polach i nie zamyka się tylko na muzykę. Jeśli fani myśleli, że film jej produkcji "Dziewczyny z Dubaju" to największy projekt Dody w tym roku, to są w ogromnym błędzie. Wielkim sukcesem cieszy się wirtualna sprzedaż części ciała Dody w NFT. Pierwszy drop wyprzedał się w 30 sekund, a drugi w 5 minut! Na czym polega NFT i skąd Doda wzięła pomysł, by wziąć w tym udział? Doda sprzedaje części swojego ciała wirtualnie. Jej udział w NFT to wielki sukces! Doda w tym roku niejednokrotnie zaskoczyła swoich fanów. Artystka jest dumna z tego, że idzie z duchem czasu i nie zamyka się na nowoczesne rozwiązania. Doda jako pierwsza na świecie sprzedała swoje ciało w formie tokenów NFT. Na tokenie zapisany jest skan ciała gwiazdy. Kupujący mogą zdecydować się na różne części ciała Dody, od pośladków, ucha czy części twarzy po palce. Docelowo Doda podzielona jest na 400 kawałków. Artystka ogłosiła, że kawałki te zostaną zebrane w różne zestawy, a w każdym z nich będzie znajdowało się 30 części jej ciała. Instagram/dodaqueen Co zyskuje nabywca takiego zestawu? Kupujący będzie miał niezbywalne prawo posiadania skanu 3D jej części ciała, a poza tym będzie dostawał różne prezenty, darmowe bilety na koncert czy status przyjaciela Dody na Instagramie. Oprócz tego jest to niewątpliwa inwestycja, gdyż wartość tokenów będzie rosła, a co za tym idzie, fani Dody będą mogli wzbogacić się z biegiem czasu. Choć sprzedawanie części ciała w NFT jest zupełnie nową formą, to Doda nie musiała długo czekać na zainteresowanie fanów tą sprzedażą. Pierwszy drop sprzedał się w 30 sekund, a ci, którzy nie zdążyli zakupić swojego zestawu, czekali dwa następne dni na kolejną możliwość zakupu. Gwiazda właśnie pochwaliła się, że na drugi drop zapisało się aż kilkanaście tysięcy osób, a całość sprzedała się w zaledwie 5 minut! Artystka podwoiła ilość zestawów, a dla 10 pierwszych kupujących czekała niezwykła niespodzianka! Zaproszenie na uroczystą premierę "Dziewczyn z Dubaju", która będzie miała miejsce już 22 listopada! Zobacz także: Doda zdradza dokładną premierę filmu "Dziewczyny z Dubaju". Będzie rywalizować z Lady Gagą! Doda zapewnia, że warto kupić jej NFT, bo może się to okazać bardzo opłacalne w przyszłości: Bardzo dobra inwestycja, po każdy kolejny drop będzie coraz droższy i na tym polega ta zabawa - przekonuje Doda. Kolejny drop to wielki sukces wokalistki. O jej osiągnięciach w sprzedaży tych tokenów, rozpisują się już media na całym świecie. Wraz ze wzrostem popularności wokalistki jej NFT wciąż podwyższa swoją wartość. Jaką osiągnie za miesiąc, pół roku, rok? Pierwszy drop Dody można było kupić za 200 dolarów, czyli około 750 złotych, zaś cena każdego kolejnego będzie rosła! dodaqueen/Instagram Obecnie kremacji poddaje się aż 40% zgonów. Aktualny stan prawny nie przewiduje natomiast uregulowań dotyczących zasad dokonywania kremacji zwłok. Ma to niekorzystny wpływ na: dochodzenia praw i odszkodowań w sytuacji niewykonania albo wadliwego wykonania usługi, ochronę środowiska czy konkurencyjność usług pogrzebowych. Kremacja to aż 40% zgonów Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Polska Izba Branży Pogrzebowej (PIBP) apelują o pilne unormowanie zasad kremacji w Polsce. Ta procedura jest coraz bardziej powszechna i dotyczy już 40% wszystkich zgonów. Tymczasem polskie ustawodawstwo nie reguluje zasad i warunków dokonywania kremacji zwłok. Jeszcze więcej trudności przysparza dochodzenie praw czy odszkodowań za niewykonane, czy wadliwie zrealizowane usługi pogrzebowe – których skutki często są nieodwracalne. W praktyce brak regulacji wpływa niekorzystnie na rynek usług pogrzebowych – zamiast umożliwiać wchodzenie na rynek nowych podmiotów i pobudzać konkurencję na wolnym rynku, ogranicza możliwości konkurowania. Kremacja i balsamacja to usługi coraz częściej wykonywane w branży usług pogrzebowych. Ich regulacja jest niezbędna nie tylko z powodu ochrony środowiska, lecz przede wszystkim zapewnienia bezpieczeństwa i prawidłowości wykonywanych czynności. Dotyczy to przede wszystkim kwestii identyfikacji oraz weryfikacji zwłok poddawanych kremacji, a także zasad i wymogów dla prowadzenia zakładów spopielania. Polecamy: RODO 2019. Plusy i minusy zmian od 4 maja FPP i PIBP postulują, aby ustanowić obowiązek dokonywania spopielenia zwłok wyłącznie w drewnianej trumnie. Konieczne jest także wprowadzenie obligatoryjnej procedury weryfikacji tożsamości osoby zmarłej przed dokonaniem kremacji. Spopielenie zwłok powinno być potwierdzane certyfikatem spopielenia, sporządzanym przez przedsiębiorcę pogrzebowego, który dokonał kremacji. Aby zapobiec występowaniu niepożądanych zjawisk, kremacja – podobnie jak pochówek – nie powinna być dokonywana przed upływem 24 godzin od chwili zgonu. „Warto zaznaczyć, że dotychczas nieuregulowany prawnie aspekt przeprowadzania kremacji zwłok powinien stanowić odrębny dział w prawie pogrzebowym. W różnych państwach procedura kremacji została szczegółowo określona, a troska dotyczy zarówno bezpieczeństwa procesowe i ubezpieczeniowego jak również ochrony środowiska. Dzisiaj w polskim porządku prawnym nie jest zabronione spopielanie zwłok w trumnach kartonowych. Procedura ta została w innych państwa wiele lat temu zabroniona głównie ze względu na bezpieczeństwo i higienę, a także ochronę środowiska. W przeciwieństwie do trumien robionych z litego, nielakierowanego drewna, trumny kartonowe – aby zachować wodoszczelność, poddawane są chemicznej impregnacji. Środki impregnacyjne pod wpływem spalania są przekształcane w szkodliwe dla środowiska naturalnego substancje. Także kwestia transportu zwłok nie została określona w polskim porządku prawnym. Dotychczas nie powstały regulacje określające w jaki sposób i w jakim czasie powinny być przewożone zwłoki, a także kto odpowiada za ich stan w trakcie przewozu. Co więcej, brak ustawowo określonych warunków, jakie należy spełnić, aby przeprowadzać prace ekshumacyjne bądź prace przy balsamacji zwłok nie pozwala na zadbanie o właściwą jakość wykonywanych usług” – wyjaśnia Grzegorz Lang, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE). Raport FPP i CALPE wskazuje, że jednym z kluczowych wyzwań zapewniających należyte obchodzenie się ze zwłokami oraz bezpieczeństwo pracowników i osób postronnych jest przestrzeganie standardów sanitarno-epidemiologicznych. Co więcej, przepisy prawa nie regulują kwestii związanej z miejscem przechowywania zwłok lub szczątków. FPP i PIBP postulują, by branża została pilnie uregulowana, tak by wyeliminować szarą strefę oraz wprowadzić właściwą kontrolę i nadzór nad zakładami pogrzebowymi i podmiotami świadczącymi usługi pogrzebowe. W 2017 i 2018 r. nastąpił znaczący wzrost liczby zgonów, który okazał się wyraźnie większy niż wskazywały na to prognozy i przekroczył 400 tys. rocznie. W Polsce nie jest wymagane ukończenie żadnej szkoły, konkretnego kursu czy zdanie egzaminu państwowego, aby móc prowadzić zakład pogrzebowy. Prowadzenie tego rodzaju działalności gospodarczej opiera się jedynie na rejestracji na zasadach ogólnych – np. w formie jednoosobowej działalności gospodarczej zarejestrowanej w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Dlatego FPP i PIBP postulują regulację świadczenia usług pogrzebowych – należy wprowadzić wymóg uzyskania zezwolenia na prowadzenie działalności obejmującej świadczenie usług pogrzebowych. Przepisy powinny stanowić, iż czynności związane z realizacją tych usług (przyjęcie i przewóz zwłok, przygotowanie zwłok i szczątek do pochówku, balsamacja, spopielenie, pochowanie zwłok, ich ekshumacja, a także przygotowanie grobu): mogą być wykonywane wyłącznie przez pracowników przedsiębiorstwa pogrzebowego, którzy posiadają odpowiednie przygotowanie, potwierdzone zaświadczeniem ukończenia szkolenia wydanym przez wojewódzkiego inspektora sanitarnego przedsiębiorstwo pogrzebowe powinno posiadać dom pogrzebowy, co najmniej 2 samochody specjalne przeznaczone do transportu zwłok oraz zatrudniać co najmniej 4 osoby w pełnym wymiarze czasu pracy, na podstawie umowy o pracę wydanie zezwolenia na prowadzenie działalności pogrzebowej powinno następować jedynie po pozytywnym wyniku kontroli inspekcji sanitarnej należy ponadto określić katalog miejsc, w których zabronione jest prowadzenie działalności pogrzebowej, obejmujący w szczególności zakłady opieki zdrowotnej Zgodnie z danymi z rejestru REGON, według stanu na dzień 31 marca 2019 r., funkcjonowało w Polsce 3986 przedsiębiorstw deklarujących prowadzenie działalności pogrzebowej, zgodnie z Polską Klasyfikacją Działalności (PKD 2007), w sekcji S, dziale 96, klasie 03, podklasie Z – Pogrzeby i działalność pokrewna. Szacunki FPP i PIBP wskazują, że wartość nieewidencjonowanej sprzedaży w tym sektorze w 2019 r. kształtuje się na poziomie ok. 1,4 mld zł, zaś wartość funduszu wynagrodzeń w szarej strefie – przeszło 2 mld zł. Łącznie sektor finansów publicznych mógłby zyskać do 960 mln zł rocznie na wprowadzeniu nowych rozwiązań prawnych, które redukowałyby szarą strefę na tym rynku. Warto podkreślić, że zmiana przepisów jest niezbędna w części świeckiej – w obszarze, za który odpowiada Kościół regulacje są właściwe. Mają mało czasu na ustawienie się w życiu – od pierwszego makijażu do cellulitu. Po nich przychodzą młodsze dziewczyny, z ambicjami wziętymi z nowszych teledysków i reklam. Blond. Najlepiej do pasa. Opalenizna. Ekstremalna, z solarium. Ciuchy. Bezustanna pogoń za markowymi ciuchami. Nogi, najważniejsze. Szpilki. Makijaż. Ostry. Usta wydatne. Dużo pieniędzy na to wszystko. Facet. Jako sponsor i jako ornament. Marzenie? Zostać modelką (chyba że tancerką, piosenkarką, aktorką, dziennikarką, ale taką z telewizji). Życie? Dorywcza praca – w reklamie, na supermarketowych promocjach, wieczne, półnagie hostessowanie. I epizodycznie coś w rodzaju prostytucji. kobiet, czasem jeszcze nastolatek, w tym typie są tysiące. (…) Wszędzie te same starannie wypracowane Lolity. Dorastające lalki Barbie. Perfekcyjne panie do zabrania na trochę do domu. Jeszcze żaden badacz społeczny ich nie nazwał, bo też właściwie nie wiadomo, z czym mamy tu do czynienia. Z coraz widoczniejszym stylem życia? Z rozrastającą się subkulturową niszą, modą, szpanem? Z jakimś nowym wzorcem kobiecości? Nie ma wątpliwości, że współczesna kultura temu modelowi sprzyja, że go generuje… Marcin Kołodziejczyk przyjrzał mu się z bliska. Jego reporterski portret kobiet-motyli znajdą Państwo w bieżącej POLITYCE. Numer dostępny jest w kioskach, wydaniu na iPadzie i w Polityce Cyfrowej. Men's Health Męskie sprawy Łatwa (?) kasa, czyli ciało na sprzedaż Niektórzy chcą na swoim ciele zarabiać, najlepiej duże pieniądze. Nie zazdrościmy, nie polecamy, tylko obserwujemy fakty. Sprawdziliśmy, jak wyglądają blaski i cienie zarabiania w branżach, w których termin 'praca fizyczna' nabiera innego znaczenia. margo_black 2014/ fot. margo_black 2014/ Wchodzisz do przyciemnionego pomieszczenia. Bas wybija rytm. Dziewczyny przygryzają wargi i patrzą na Ciebie zachwyconym wzrokiem. Jeszcze dwa kroki i zaczynasz tańczyć. Na początku zdejmujesz czapkę policjanta, potem zdzierasz z siebie koszulę. One piszczą, a Ty możesz już liczyć pieniądze, które wpadną do Twojej kieszeni. Jednak czy zarabianie na własnym ciele naprawdę jest takie proste? 1. Model „Za pierwszym razem czujesz się dziwnie – przyznaje 28-letni Marek. – Zdejmujesz ciuchy, otwierasz drzwi i masz wrażenie, że wszyscy patrzą akurat tam, gdzie nie powinni”. Marek jest modelem i pozuje artystom oraz studentom. Pierwsze wyzwanie? Przełamać barierę wstydu. Gdy już dasz sobie z tym radę, musisz wejść na podest, przyjąć pozę i zatrzymać się bez ruchu. Studenci będą patrzeć na Ciebie znad kartek i celować w Twoim kierunku ołówkami. Nie, nie sprawdzają, czy wszystko masz odpowiedniej wielkości. Robią tak, żebyś na ich pracach wyszedł proporcjonalnie. Teraz musisz już tylko siedzieć, w końcu płacą za nicnierobienie. Jednak spróbuj zapozować, a szybko przekonasz się, że to najtrudniejsze nicnierobienie w Twoim życiu. „Usiądź na niewygodnym stołku, przechyl się do przodu i wytrzymaj bez ruchu przez 30 minut” – radzi Marek tym, którzy uważają, że to łatwa robota. Za gibanie się w stringach przed kobiecą publicznością można zarobić 4 tysiące przez weekend. A musisz pamiętać, że prawdziwa sesja malarska to nie 30 minut, tylko przynajmniej 3 godziny. Takim poświęceniem możesz jednak zyskać coś, czego nie zdobędziesz w żaden inny sposób. Miejsce w historii. Historii sztuki, oczywiście. Wystarczy, że trafisz na kogoś z talentem. Kilka godzin na niewygodnym stołku to chyba nie jest zbyt wysoka cena, prawda? Pozowanie ma jeszcze jedną zaletę. Sprawdzisz się w nim, nawet jeśli ostatnio odpuściłeś nieco z treningiem. Mimo to lepiej, żebyś nie wstydził się swojego ciała. W końcu całymi dniami będziesz wystawiał je na widok. Jak zacząć? Pomoże ogłoszenie na jednym ze specjalistycznych tylko, że to Twój debiut, inaczej usłyszysz krótkie: „Dzisiaj w kontrapoście” i zostaniesz sam na podeście. Poza tym dbaj o opinię, bo branża jest niewielka i wszyscy się znają. Wstydliwe sytuacje? Marek mówi, że nie pozował nago jeszcze przed nikim, kogo znał. „Większym problemem jest zimno. Dlatego czasami podczas pozowania przydaje się mały piecyk elektryczny, a gdy masz przerwę – szlafrok”. Nie spodziewaj się również, że poznasz jakąś młodą artystkę, która będzie rysować Cię z rozmarzonym wzrokiem. „Większe szanse masz na jej pracę – przyznaje ze śmiechem Marek. – Mam jeden mój szkic. Tak mi się spodobał, że po prostu o niego poprosiłem. Teraz wisi w moim przedpokoju”. Poza tym nie licz na kokosy. W branży jest kilka osób, które zarabiają w ten sposób na życie. Większość dorabia. Stawka za godzinę wynosi od 10 do 15 zł i zależy od Twoich umiejętności negocjacyjnych oraz trudności pozy, którą będziesz musiał przyjąć. fot. 2. Striptizer Większa kasa czeka, jeśli nie tylko masz odwagę pokazać się nago, ale i w seksowny sposób potrafisz zdejmować ciuchy. Chodzi o striptiz albo, jak wolą mówić zawodowcy, taniec erotyczny. „To, czy umiesz się ruszać, nie jest najważniejsze – przyznaje Adam Nowak, twórca i menedżer grupy Niepokorni. – Gdy przyjmuję kogoś nowego, najpierw oceniamy wygląd, potem spotykamy się, żeby porozmawiać, a dopiero na końcu badamy poczucie rytmu”. W czasie 6-letniej historii Niepokornych zdarzył się tylko jeden zawodnik, który był tak drewniany, że nie poczuł, o co w tym wszystkim chodzi. Inna sprawa, że członkowie grupy starają się regularnie trenować układy i mają kontakt z profesjonalnymi choreografami. Jeśli postanowisz zostać samotnym wilkiem, grasującym po wieczorach panieńskich, sam będziesz musiał zainwestować w swój rozwój. Możesz również spędzić trochę czasu, podglądając na YouTube sztuczki najpopularniejszych striptizerów. W takim wypadku lepiej od razu wymyśl dobrą wymówkę, dlaczego w historii przeglądarki masz samych facetów w stringach. Twoim celem będą przyszłe panny młode i ich koleżanki. Zarobki? Za jeden występ powinieneś skasować 500 złotych. „W czasie sezonu robimy trzy pokazy w piątki i nawet do pięciu w sobotę – mówi Nowak. – Mój rekord to siedem występów w ciągu jednego wieczoru”. Plan jest prosty. Przyjeżdżasz, wyskakujesz w stroju policjanta albo strażaka i koncentrujesz swoją uwagę na przyszłej pannie młodej. W sumie dajesz dwa pokazy po 10 minut. Potem przebierasz się i wracasz do dziewczyn, żeby chwilę pogadać. Po godzinie możesz jechać dalej. Sielanka kończy się w październiku, gdy zmniejsza się liczba ślubów. Dlatego wszyscy striptizerzy mają też inne zajęcia. Wśród Niepokornych są trenerzy fitness, pracownicy fizyczni czy przedstawiciel medyczny. O dodatkowych korzyściach tańca w towarzystwie spragnionych kobiet Nowak nie mówi zbyt wiele. Może dlatego, że od pięciu lat jest szczęśliwie żonaty. Jego partnerka na początku była zazdrosna. Pojechała na kilka występów, aż w końcu sama zaczęła tańczyć. „Są grupy, które jeżdżą tylko dla seksualnych korzyści, ale nie utrzymują się długo – przyznaje Nowak. – Na naszych imprezach jest zakaz, choć zdarzyło się, że koleżanka panny młodej wręczyła jednemu tancerzowi numer. Spotkali się prywatnie i teraz są parą”. Zresztą sam założyciel grupy trafił do branży w ciekawych okolicznościach. Jednego dnia zrezygnował z pracy, której nie znosił, i rozstał się z dziewczyną, z którą był od 5 lat. Kolega już wcześniej opowiadał mu o pracy striptizera. Nowak przez tydzień imprezował do upadłego i z dystansem podchodził do pomysłu zostania zawodowym tancerzem. Jednak pojawiły się pierwsze zlecenia i pieniądze, a nocny styl życia sprzyjał zabawie. Ale to było dawno temu, bo teraz jest już przecież żonaty... TOP 5 STYL Nowa kampania SportStyleStory MĘSKIE SPRAWY Wygraj słuchawki dla aktywnych Jabra Elite Active TRENING SIŁOWY Trening z hantlami: w 45 minut do lepszej formy FITNESS Trening Wiedźmina - jak Henry Cavill ćwiczył do roli Geralta? DIETA Najlepsze jedzenie [25 zdrowych produktów] Sashkin 2012/ fot. Sashkin 2012/ 3. Dawca spermy „Na własnym ciele możesz zarobić, nawet jeśli nie lubisz pracować w stringach. „Moim atutem jest dyskrecja i fakt, że nie chcę kontaktu z dzieckiem – mówi 25-letni Michał, doświadczony dawca spermy. – Zaczynałem jako student, a wiadomo, jak jest z zasobnością studenckiego portfela. Zachęcił mnie artykuł o dawcach, którzy latają po świecie i zbijają kokosy”. O tym, że jest dawcą spermy, wie tylko narzeczona. Obiecał jej, że przestanie, gdy sami będą starać się o dziecko. Podstawa w tej branży to dobry wygląd, przynajmniej 180 cm wzrostu i niezła sylwetka. Spełniasz kryteria? To dobrze, ale to dopiero początek. Bo w przypadku dawcy liczy się przede wszystkim doskonałe zdrowie. I nie chodzi o to, czy w przedszkolu miałeś tendencje do kataru. Bank spermy podczas dokładnych badań wyklucza choroby zakaźne, przenoszone drogą płciową oraz dziedziczne. Wystarczy, że nosisz okulary, a Twoje szanse spadają. Poza tym będziesz musiał odbyć rozmowę z psychologiem, który sprawdzi, czy wszystko w porządku, i zbada Twój iloraz inteligencji. I nie zapominaj o najważniejszym: doskonałej jakości spermy, spełniającej wyśrubowane wymagania. Chciałbyś wiedzieć, ile możesz dostać za swój materiał genetyczny? „Od 500 do 3500 złotych – mówi Michał. – W zależności od tego, czy pomagasz raz, czy aż do zapłodnienia. Do tego dochodzi jeszcze kwestia sprzętu medycznego i przeszkolenia pary ze sposobu użycia. Więcej kosztuje wyjazd za granicę, bo oprócz biletów muszę mieć jeszcze za co utrzymać się przez kilka dni”. W końcu oprócz banków spermy wiele zleceń to pary albo samotne kobiety, które chcą mieć dziecko. Bez zbędnej papierkowej roboty, za to z bezpośrednim kontaktem z dawcą. Skąd sprzęt medyczny? Michał nie proponuje stosunku, tylko inseminację. Tak nazywa się bezpośrednie wstrzyknięcie spermy do szyjki macicy. Jednak gra o pieniądze i spełnianie czyichś marzeń o dziecku nie jest taka prosta. Zgodnie z polskim prawem, ojciec to ojciec: niezależnie, czy dziecko jest z wpadki, czy z próbówki. W teorii ktoś, kto skorzystał z usług dawcy, może starać się o formalne ustalenie ojcostwa. Potem już krótka droga do płacenia alimentów. Dlatego Michał działa trochę jak agent wywiadu. Nie podaje swoich dokładnych danych, nie chce wiedzieć zbyt wiele i dzwoni, używając karty prepaid. Nikt z jego rodziny nie wie, czym się zajmuje. fot. 4. Pan do towarzystwa Zamiast dzieci wolisz przyjemności? To jakoś można zrozumieć. Pytanie, czy na pewno chcesz taką pasję profesjonalizować?Robert z Warszawy jest masażystą i panem do towarzystwa. Telefon podnosi po kilku sygnałach, po czym szybko informuje, że teraz jest zajęty. Czas znajduje dopiero następnego dnia rano. Jeśli chcesz stać się jego konkurencją, musisz wiedzieć, że komórkę należy odbierać o każdej porze dnia i nocy. „Czasami kobiety dzwonią około 2-3 nad ranem – mówi Robert. – Budzę się, biorę prysznic i jadę do klientki”. Czym się zajmuje? Towarzyszy kobietom wszędzie tam, gdzie muszą pojawić się w męskim towarzystwie. Spotkania biznesowe, kolacja z dawno niewidzianymi znajomymi, wesela. Jednak jego głównym zajęciem jest masaż. „Z moich usług korzystają najczęściej kobiety ustawione życiowo, bizneswoman, osoby znane z mediów – przyznaje Robert. – Część z nich jest tak zajęta pracą, że nie ma czasu na życie prywatne. Inne są w stałych związkach, choć brakuje im czułości”. Wszystko zaczyna się od masażu relaksującego, który rozluźnia mięśnie. Jak spotkanie potoczy się dalej, zależy od oczekiwań klientki, techniki masowania oraz sposobu prowadzenia są jasne i z góry ustalone. Za masaż relaksacyjno-intymny trwający prawie 2 godziny – 200 złotych. Cała noc? 800 złotych. Dzień wspólnego wyjazdu na wakacje to już 1000 zł, nie licząc oczywiście kosztów samego pobytu. Poza tym rabaty i możliwość wykupienia karnetu. Robert nie mówi nic o zdradzanych mężach, którzy polowali później na niego na ulicy. Zresztą sam od razu zaznacza, że w sprawianiu komuś przyjemności nie widzi nic złego. „Moje usługi wręcz pomogły wielu parom – zaznacza. – Z jednej strony kobiety doceniają stabilizację, którą mają w domu, a przyjemności szukają u mnie. Z drugiej mam wiele par, które przychodzą do mnie razem. Ja zajmuję się paniami, a panowie mogą jedynie patrzeć. I bardzo im się to podoba”. Wierzymy na słowo. TOP 5 STYL Nowa kampania SportStyleStory MĘSKIE SPRAWY Wygraj słuchawki dla aktywnych Jabra Elite Active TRENING SIŁOWY Trening z hantlami: w 45 minut do lepszej formy FITNESS Trening Wiedźmina - jak Henry Cavill ćwiczył do roli Geralta? DIETA Najlepsze jedzenie [25 zdrowych produktów] Wojciech Małkowicz 2014/shutterstock fot. shutterstock 5. Aktor porno Jeśli publicznie reklamujesz swoje usługi, to każdy może z nich skorzystać. Ale lepiej uwierz na słowo: są takie klientki, których w życiu nie chciałbyś spotkać, a co dopiero obsłużyć. Jednak jest szansa, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko. Choć rodzimy przemysł filmowy ma się nie najlepiej, to na świecie jest miejsce dla aktorów porno. Przykładem może być kariera Keirana Lee. Jego przygoda z branżą zaczęły się przez przypadek. Kumple opublikowali zdjęcia Keirana z wakacji na stronie internetowej dla swingersów. Co robił Lee podczas urlopu? Lepiej nie pytać, ale spodobało się to użytkownikom portalu. Szybko zaczęły do niego pisać pary, które miały ochotę z nim zaszaleć. Zgłosiła się również półamatorska firma ze środkowej Anglii, produkująca filmy dla dorosłych. Lee, ciągle myśląc, że to żarty kolegów, odpowiedział, żeby zarezerwowali dla niego pokój w hotelu. Od razu się zgodzili. „Przyszedłem na plan, spotkałem producenta i nie wiedziałem, co dalej – mówi Lee. – Gość powiedział, żebym stanął na wysokości zadania i zrobił to, co należy. Zrobiłem. Okazało się, że jestem całkiem niezły”. Szybko zdał sobie sprawę, że praca na planie ma niewiele wspólnego z szaleństwami w domowym zaciszu. „Musisz pamiętać o światłach, uważać, żeby czegoś nie zasłonić nogami, i pozwolić kamerze uchwycić wszystko, co trzeba” – zdradza Lee. Za jedną scenę dostawał w przeliczeniu 1250 złotych, a w ciągu tygodnia kręcił ich 5. Ciągnął tak przez trzy lata, aż... najzwyczajniej w świecie mu się odechciało. „To brzmi głupio, ponieważ nieustannie uprawiałem seks z pięknymi kobietami, ale to po prostu było nudne” – mówi aktor. Z pomocą przyszedł kumpel, który zaprosił go na ślub do Los Angeles. Lee oprócz garniturów zabrał ze sobą kilkanaście filmów ze swoim udziałem. Postanowił podrzucić je miejscowym studiom z pytaniem, czy nie znajdzie się dla niego jakaś robota. Szybko poznano się na jego talencie. Dzisiaj jako aktor i reżyser pracuje dla Brazzers – największego gracza w branży. Zarabia prawie 5 tysięcy za jedną scenę, kręci ich prawie 30 miesięcznie, co łącznie daje 1,8 miliona złotych rocznie. Poza pracą chodzi na siłownię, jest zwolennikiem diety nisko węglowodanowej i 90-minutowych sesji jogi. Poza tym regularnie nakłada maseczki, a co jakiś czas odwiedza chirurga, żeby wypełnić zmarszczki. „Jestem normalnym facetem z Derby, który lubi wyjść i spędzić wieczór z kumplami – przyznaje Lee. – Widzowie to lubią. No i mam coś wielkiego w spodniach”. Różne źródła mówią, że „coś wielkiego” ma od 20 do 25 cm i zostało w dodatku ubezpieczone na milion dolarów. MH 10/2013 NAJNOWSZE Mikrofon do telefonu Na rynku jest bardzo dużo mikrofonów do telefonu, ciężko się w tym połapać i łatwo kupić nie taki... „Rozwód. Poradnik dla mężczyzn”. Książka nie tylko dla żonatych. Książka Wojciecha Malickiego o rozwodach jest dokładnie tym, co wskazuje tytuł: pełnym konkretnyc... Nie, The Last of Us nie potrzebuje remake'u. Tak, biorę na premierę Tego trendu nic już nie zatrzyma. We wszelkiej maści remasterach, wersjach reżyserskich gier (sic... Candy - recepta na długowieczność Od jakiegoś czasu wśród konsumentów coraz większą rolę odgrywa odpowiedzialność społeczna. Coraz ... Szybki trening z piłką lekarską [Spalanie tłuszczu] Dwa ćwiczenia kalisteniczne, piłka lekarska i duża intensywność treningu wystarczą, żeby podkręci... Penis a picie alkoholu, palenie papierosów i obżarstwo [Badania] Penis, kiedy jest sprawny, to źródło szczęścia i życiowej satysfakcji. Kiedy jednak nie działa pr... Pompka [Technika, warianty, benefity] Pompka to ćwiczenie zna każdy. Ale nie każdy wie, że to nie tylko sposób na zbudowanie szerokiej ... Sosy do kurczaka – 7 przepisów [Białko w diecie] Kurczak to świetny produkt dla miłośników budowania mięśni – ma dużo białka i niewiele tłuszczu o... Odporność psychiczna i jej 4 cechy składowe Odporność psychiczna jest naszym podstawowym narzędziem, które daje nam poczucie skuteczności i ... Street workout [historia, benefity, ćwiczenia] Skąd wziął się w ogóle street workout? Jakie są zalety uprawiania tej odmiany kalisteniki i czy j... "Liczby, które kłamią" i "Liczby nie kłamią" – dwie książki, które trzeba przeczytać [Felieton] Książki nie trafiają na stosy z powodu swojej łatwopalności, ale głównie dlatego, że są groźne dl... Marihuana – na co pomaga, a na co szkodzi? [Badania] Przez lata mieliśmy mało informacji o wpływie marihuany na człowieka, bo była to substancja zakaz... Trenuj z Reign Total Body Fuel w Los Angeles Producent napojów Reign Total Body Fuel wystartował z promocją dla wszystkich pasjonatów ćwiczeń.... Więcej zakażeń HIV w Polsce W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2022 roku liczba wykrytych nowych zakażeń HIV w Polsce była p... 15 najlepszych filmów o depresji Świetnie nakręcone historie, które pomagają zrozumieć depresję i jednocześnie pozbyć się piętna c... Pływanie w otwartych wodach – open water Może jesteś mistrzem basenu, ale pływanie od ściany do ściany jest trochę jak bieganie w kołowrot... fot. Instagram, @ Serial komediowy „Ranczo” to jedna z najbardziej lubianych przez Polaków produkcji. Opowiada o perypetiach mieszkańców wsi Wilkowyje, w tym powracającej z USA Lucy, która wprowadza się do bajkowego dworku z ogromnym ogrodem. Kobieta szybko wywraca życie wsi do góry nogami, a finalnie zostaje wójtem gminy i zaprowadza swoje porządki. Jednocześnie znajduje miłość i wiąże się z lokalnym artystą Kusym. Gdzie znajduje się dworek z „Rancza”? Większość nagrań do serialu miała miejsce w Jeruzalu, wsi w okolicy Mińska Mazowieckiego. Tam znajduje się chociażby słynny sklep spożywczy, pod którym okoliczni „dżentelmeni” pili swoją dzienną porcję Mamrota. Bajeczny dworek serialowej Lucy znajduje się jednak gdzie indziej. Nieruchomość stoi we wsi Sokule w powiecie żyrardowskim. Budynek pochodzi z XVIII wieku i wykorzystywany był również w słynnych „Nocach i Dniach”. Dworek to parterowa budowla z cegły, wzniesiona na planie prostokąta, z mieszkalnym poddaszem, pokryta wysokim dachem czterospadowym z symetrycznie rozmieszczonymi oknami. Utrzymany jest w stylu klasycznym z elementami stylu zakopiańskiego. Do dworu wiedzie stara aleja kasztanowa, która jest niezwykłym miejscem. Obecnie dworek jest własnością prywatną, a w sieci na próżno szukać informacji o mieszkańcach, którzy chronią swoje dane. Budynek nie jest również udostępniany do zwiedzania fanom serialu. Chociaż dom nie jest na sprzedaż, z czystej ciekawości sprawdziliśmy, ile kosztuje tego typu dworek. Z informacji zawartych na różnych portalach aukcyjnych dowiadujemy się, że za dom podobny do tego z „Rancza” zapłacimy od 2 do nawet 15 milionów złotych. Ta kwota nie jest co prawda tak zawrotna jak cena najdroższego domu w Polsce, który kosztuje aż 105 milionów złotych, ale i tak robi wrażenie. Nieco taniej można kupić np. domek z bali, dokładnie taki jak dom Judyty z „Nigdy w życiu”. Jest równie piękny, a nie zrujnuje finansowo tak bardzo, jak historyczny dworek. Czytaj też: Małgorzata Rozenek-Majdan trenuje w zaciszu swojego salonu. Nasz wzrok przykuł modny fotel Julia Wieniawa pokazała nową sypialnię. Toaletka przepiękna, ale ten fotel. Wiemy, gdzie go kupić i ile kosztuje Zobacz kuchnie gwiazd. U Przetakiewicz biel i czerń, u Siwiec minimalizm, a u Szelągowskiej nietypowe połączenia

sprzedaż zwłok za życia